ďťż
BWmedia
Mały pokój
-Jesteś pewien?- padło pytanie. -No jestem, w tej chwili nie ma odwrotu- Bartek się zniecierpliwił. -Muszę ci zadać to pytanie jeszcze raz. Czy jesteś świadomy, że po prostu nie możesz skłamać? -Jestem. Światło słoneczne przedzierało się przez szpary w żaluzjach i niefortunnie padało na twarz Bartka, który tylko przewrócił się na drugi bok. Niesmak w ustach i pełny pęcherz po nocnej imprezie wymuszały na człowieku wyprostowanie nóg i pomaszerowanie do łazienki. Jakby to było dzisiejszym jedynym motywem pobudki. - Młody, do sklepu- głos starszego brata był niezwykle głośny. -Daj mi wody- odezwał się cichutki i błagalny głos Bartka. -Nie. -Nie bądź chamem, daj mi szklankę wody. -Nie, bo na kaca nie piję się wody, tylko sok. Widać, żeś edukowany przez jakieś amerykańskie komedie- starszy brat, o imieniu Patryk miał już prawie trzydzieści lat i pozwalał mieszkać Bartkowi w małym pokoju. -Złodziej! Ukradł mi torbę! Pomocy!- krzyczała jakaś kobieta około czterdziestki. -Słyszysz?- Eliza szturchnęła Bartka. -Co?- nasz bohater miał mało wspólnego z bohaterstwem. -Kobieta woła o pomoc, ktoś jej ukradł torebkę! -Dobrze, już dobrze- decyzja o gonieniu złodzieja torebek nie była podjęta z powodu chęci pomocy, tylko z zamiaru zaimponowania swojej dziewczynie. Pościg trwał niecałe dwie minuty i „wyrywacz torebek”, mimo swojej przewagi przegrał wyścig z Bartkiem, który ćwiczył w miejskim klubie sportowym. -Proszę, to pani torebka- strata znalazła drogę do właścicielki. -Dziękuję, młody człowieku. Jakieś znaleźne? -Nie, nie trzeba. Zrobiłem to z chęci pomocy. Policjant stał przed naszym bohaterem i zadawał mu pytania. Bartek był wezwany, bo kobieta skierowała sprawę niedoszłego złodziejaszka do sądu, a chłopak był wezwany w celu złożenia zeznań i identyfikacji przestępcy. -Mówisz, że to ten? -Tak, mówię. Ileż to może trwać? -Jesteś pewien?- padło pytanie. -No jestem, w tej chwili nie ma odwrotu- Bartek się zniecierpliwił. -Muszę ci zadać to pytanie jeszcze raz. Czy jesteś świadomy, że po prostu nie możesz skłamać? -Jestem. -Muszę lecieć- starszy brat zaskoczył Bartka w drzwiach. -Okej, po co mi to mówisz? Nigdy się nie tłumaczyłeś. -Nie tłumaczę się, młotku- to po pierwsze. Po drugie- przyszła do nas jakaś tam koleżanka mamy i na ciebie zwalam odpowiedzialność za ugoszczenie jej. -Dlaczego? -Bo ja muszę lecieć, na razie!- starszy pobiegł do wyjścia klatki. Bartek ostrożnie wszedł do mieszkania. -Dzień dobry. -Witaj, chłopcze. Przyszłam na chwilę- zadbana kobieta mająca około trzydziestu lat powitała Bartka niemal w wejściu. Pół godziny później kobieta wyszła. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Bartek, mimo że siedział teraz sam w domu, a mieszkanie nie należało do niego, otworzył drzwi. -Cześć, poznajesz mnie?- zapytała ciotka. -Nie. -Jak to nie? -Proszę mi wybaczyć, ale nie. Nie kojarzę pani- Bartek starał się być uprzejmy. -Jestem waszą ciotką, Grażyną. -Ciocia Grażyna?- uśmiechnął się chłopak. -Tak, to ja. Patryk nie mówił ci, że dziś przyjdę? Miał powiedzieć, bo miałam przyjść i zrobić ci kolację. -Umiem sobie zrobić kolację. -Tak? To ja poczekam w twoim małym pokoju. -Dobrze, oczywiście- mimo iż nie było to za bardzo na rękę Bartkowi, ale pamiętał jak dobrze traktowała go owa ciocia i chciał być gościnny. -Słyszałam, że pomogłeś kobiecie z jakimś przestępcą- wołała ciotka z drugiego pokoju. -Tak, krótka historia, ale nic ciekawego- uśmiechnął się chłopak, który ze świeżą, dopiero zrobioną herbatą do swojego pokoju. Kobieta siedziała na jego obrotowym krześle i trzymała nogi na biurku. Spojrzałem jej w oczy i widziałem coś tak pociągającego, podniecającego… Spojrzałem na jej uśmiechnięte usta, później wlepiłem oczy w jej dekolt, w jej niebieską bluzeczkę i wzrokiem posunąłem się nieco dalej. Jak otępiały wlepiałem się w jej nogi odziane tylko w cienką warstwę cielistego nylonu. Czułem jak mój penis właśnie otrzymuje dawkę krwi i robi mały namiot w spodniach. Nie chciałem być bezczelny, ale nie mogłem oderwać wzroku od jej nóżek. Ten cichy szelest i poruszanie stopami- to wszystko przyczyniło się do mojego kompletnego otumanienia. Stałem akurat w takim miejscu, że widziałem piękny błysk na jej udach i łydkach, widziałem także spód stopy, który według mnie jest bardzo seksowny. Oderwałem wzrok i spojrzałem jeszcze raz. Od jej ud, pięknych, o cudownym kształcie, przez łydki, aż do stópek, którymi bawiła się ciocia Grażyna. -Podoba ci się, co? -Skąd wiedziałaś, że jestem fetyszystą rajstop? -Powiedział mi twój brat. -Nie rozumiem- zdziwił się Bartek. -Wasza mama prosiła mnie, żebym się wami zaopiekowała seksualnie, niestety, byłam winna jej ogromną przysługę i się zgodziłam. Teraz wypełniam moją obietnicę- mówiąc to, kobieta zdjęła delikatnie swoje nóżki z biurka i podjechała do mnie na obrotowym krześle. -Chyba… -Pozwól mi- szepnęła. -Nie. -Co? -Nie, nie zgadzam się- powiedział Bartek. Musiałem jej odmówić, bo mam szacunek do kobiet. Oddając się mi za jakieś przysługi zrobiłbym z niej dziwkę. I to nie różniącą się niczym od tych, które stoją przy drodze i zarabiają, być może na swoje dzieci. Mimo wszystko, wychodząc, nie mogłem sobie odmówić ostatniego spojrzenia na jej nogi. Ciotka Grażyna zapalała teraz papierosa i zakładała nogę na nogę. Cielisty kolor rajstop i lekki błysk, razem z tymi pięknymi stópkami w nylonie pojawiają się teraz w niemal każdej mojej fantazji seksualnej. Cytat: -Tak, krótka historia, ale nic ciekawego- uśmiechnął się chłopak, który ze świeżą, dopiero zrobioną herbatą do swojego pokoju. zjadłeś jeden czasownik;) Cytat: Podoba ci się, co? -Skąd wiedziałaś, że jestem fetyszystą rajstop? -Powiedział mi twój brat. jakoś mi się to nie widzi... Cytat: -Wasza mama prosiła mnie, żebym się wami zaopiekowała seksualnie, niestety, byłam winna jej ogromną przysługę i się zgodziłam. Teraz wypełniam moją obietnicę- mówiąc to, kobieta zdjęła delikatnie swoje nóżki z biurka i podjechała do mnie na obrotowym krześle. naciągane i zajeżdża jakąś patologią!!!!:\ poza tym to nie jest opowiadanie erotyczne:lol: Cytat: -Jesteś pewien?- padło pytanie. -No jestem, w tej chwili nie ma odwrotu- Bartek się zniecierpliwił. -Muszę ci zadać to pytanie jeszcze raz. Czy jesteś świadomy, że po prostu nie możesz skłamać? -Jestem. Zarzucenie tych kwestii na początku było ciekawym zabiegiem z racji tego, że później dowiadujemy się z jakiej sytuacji zostały wycięte. Jednakże cała akcja z złodziejem marna. Dlaczego ona się tam znalazła? Nie potrafię doszukać się powiązania... Cytat: -Wasza mama prosiła mnie, żebym się wami zaopiekowała seksualnie, niestety, byłam winna jej ogromną przysługę i się zgodziłam. Teraz wypełniam moją obietnicę- mówiąc to, kobieta zdjęła delikatnie swoje nóżki z biurka i podjechała do mnie na obrotowym krześle. Sądzisz, że taka sytuacja mogłaby się wydarzyć? Ja to bym od razu podziękował po usłyszeniu, że ciotka pracuje dla mamy...
|