ďťż

Prośba o pomoc w moim dylemacie - "wierna żona"

BWmedia
Prośba o pomoc w moim dylemacie - "wierna żona"
  Witajcie

... nie linczujcie mnie jeśli umieszczę ten topic nie w tym miejscu co trzeba. Jestem tu nowy, przeszukałem forum, poczytałem wątki ... i poniekąd moja sytuacja jest nieco podobna do kolegi "PRACOHOLIKA" - pamiętacie ten wątek z "czarnymi braćmi z RPA" ?

Nie jestem w dosłownym słowa znaczeniu pracoholikiem, ale nie mam innego wyboru. Moja żona ok. rok temu straciła pracę a ja niestety muszę pracować "dużo za dużo", aby utrzymać Ją i naszą rodzinkę (dwójkę uroczych maluchów) i kredyty;(. Nie mam praktycznie czasu na nic ... oczywiście poza sferą intymną, na to zawsze znajdę czas, kiedy wyczuwam sygnał od mojej żony, którą naprawdę kocham, bardzo często impuls do zbliżenia wychodzi także z mojej strony (nawet w trakcie pracy, pracuję w domu) - i z wzajemnością...
Nasze intymne sprawy układały się naprawdę dobrze. Ż. przeżywała orgazm raczej rzadko, ale za to bardzo intensywnie (zwłaszcza po urodzeniu dzieci). Nigdy nie udawała, gdy nie było jej tak dobrze jak mi - po prostu mi o tym mówiła. Oczywiście pracowałem w zakresie uatrakcyjnienia naszego życia intymnego, orgazmy Ż były lecz rzadkie...
Zauważyłem, że sytuacja bardzo się zmieniła, gdy wróciła z zagranicznego wyjazdu służbowego (wtedy kiedy pracowała jeszcze w firmie). Muszę przyznać, że nie poznałem tej kobiety:shifty: ... zaczęliśmy kochać się znacznie częściej niż zwykle. Większość zbliżeń miała miejsce właśnie z Jej inicjatywy...
Intensywność szczytowania miała miejsce praktycznie po każdym stosunku. Wierzcie mi: nigdy seksu nie było mi dość, ale wtedy naprawdę nie dawałem rady:cool:
Bardzo mnie to zastanawiało ... zacząłem analizować całą sytuację. Zauważyłem jej nieco dziwne zachowanie coś jakby zdenerwowanie, gdy zblizałem się do jej laptopa służbowego, rzadko go zabierała z pracy, ale bardzo starannie się wylogowywała, gdy odchodziła nawet na chwilę. W pewnym momencie przestała go przynosić ... dziwne.
Przeniosła się za to na jeden z domowych komputerów i podobnie zaobserwowałem pewną nerwowość.
Raczej nie jest to w moim stylu i w normalnym układzie nigdy bym się na to nie zdobył, ale postanowiłem nieco popatrzeć na ruch internetowy z domowych komputerów. Znam się nieco na tym i nie było problemem stwierdzenie, że moja żona jest bardzo ostrożna w wirtualnym surfowaniu. Większość wejść była na jeden z komercyjnych serwerów i adres IP służbowego serwera pocztowego Exchange, gdzie miała dostęp do firmowej poczty.
To co tam znalazłem, nieco delikatnie mnie zaniepokoiło. Nie pisze się bardzo czułych słów do kolegi z zagranicznego oddziału placówki, w której się pracuje. Oboje wspominali "noc" spędzoną na firmowej imprezie w jednej z knajp na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. Mówiła mi, że rzeczywiście była jakaś impreza, ale o północy wszyscy się rozeszli... W służbowej korespondencji pisali raczej "oględnie", ale bardzo czule.
Było mi bardzo źle, zwłaszcza że jak do tego momentu wierzyłem tej kobiecie. Ta sytuacja zaczęła mnie nieco męczyć, ale postanowiłem poszperać głębiej i udało mi się zajrzeć do konta na serwerze komercyjnym. Zrobiłem się zielony, kiedy skrypt "wyrzucił" mi hasło do konta ... wiecie jakie hasło wpisywała ? ... francuskikochanek;(
Nazwę konta wymyśliła taką, która nie pozwala na skojarzenie z Nią.
Spóźniłem się jednak, ponieważ wszystkie wiadomości były już wykasowane, pozostał chyba jeden mail od tego faceta, ale nieistotny.
Myślę, że wyczyściła wszystko, ponieważ mogła zauważyć moje nieco inne niż zwykle zachowanie, jest osobą dość inteligentną i mogła to zrobić tak na wszelki wypadek.
Gryzło mnie to i gryzie nadal, co jakiś czas to wraca.
W trakcie rozmów, starałem się dowiedzieć czegoś więcej o tym wyjeździe, ale z tego jak mi opowiadała, można wysnuć wniosek, że nic szczególnego się nie wydarzyło.
Nie chciałem jej powiedzieć, że wiem o tym człowieku, nie mam przecież tak naprawdę żadnych dowodów, większość to moje przypuszczenia. Powiedziałem jej, żeby pamiętała, że bardzo mi na niej zalezy i bardzo ją kocham ... pamiętam, że zapłakała...

Cholera !
Nie wierzę jej. Gryzie mnie coś w środku i jest mi z tym źle. Nie chcę domyślać się najgorszego, ale z całą pewnością nie zasługuję na to choć ideałem nie jestem...

Oliwy do ognia dolewają same okoliczności. Chciałem kiedyś przejrzeć telefon komórkowy, ale tak skrzątnie go pilnuje, że jest to niemożliwe. Albo jest wyłączony i leży na stoliku, albo leży na jej nocnej szafce w sypialni...

Męczy mnie to wszystko, podświadomie czuję się oszukany lub oszukiwany - najgorsza jest udręka jaką wywoluje we mnie wewnętrzny głos, który mówi "nie ufaj jej"

Jak dotrwaliście do końca - napiszcie co o tym myślicie.
Tylko nie piszcie "porozmawiaj z nią wprost" - bo ta metoda się nie sprawdzi.

pozdrawuam


Powiedz jej co wiesz i czego się domyślasz albo zapomnij o tym.
jeśli potraf udowodnić, że jest niewinna to ok.
a jeśli nie potrafi lub nie chce to rzuć ją jak najprędzej.
Tego kwiatu jest pół światu: blond, brunetki, rude. ;)
Piszesz, że rozmowa odpada. To w takim razie jak chcesz się pozbyć tego przypuszczenia? Wybierzesz się na kurs telepatii i wleziesz do jej umysłu, by zbadać co tam naprawdę jest ?!

Nie nie da się inaczej, jak usiąść i wyłożyć swoje obawy, przypuszczenia, domysły. Grzebanie w sprzęcie też na dłuższą metę grozi wpadką i gdy pewnego dnia żona przyłapie Cię na tym, to co powiesz? Że szukasz w kompie swojego krawata?

Rozmowa nie będzie łatwa, ale dzięki niej wszystko powinno sie wyjaśnić i może rzeczywistość wcale nie okaże się taka straszna, może nie było żadnego kochanka. Musisz się zdecydować i albo dalej będziesz się trząsł ze strachu, albo wyjaśnisz swoje obawy.

Powodzenia :)


Jeżeli pojawiły się podejrzenia i dowody na ich poparcie, to nie ma raczej szans na udowodnienie swojej niewinności. Sama zresztą je po części potwierdza swoim zachowaniem. Nagła odmiana w zachowaniu czy staranne pilnowanie i ukrywanie swojej prywatności nie pojawiają się ot tak, znikąd czy dla zabawy. Są to skutki czegoś, co się wydarzyło i spowodowało taką odmianę i nie chce się tym z Tobą dzielić, więc nie jest to do końca uczciwe.
Obawiam się, że jeśli postawisz sprawę jasno i powiesz, że wiesz o wszystkim, to może się to odwrócić przeciwko Tobie. Zostaniesz oskarżony o szpiegowanie, o grzebanie w jej prywatnej korespondencji, o zazdrość itd. Co nie zmienia faktu, że sama nie jest wobec Ciebie uczciwa i na tym musisz oprzeć swoja linię ataku/obrony. Niemniej, jeżeli masz pewność co do jej postępowania, musisz tą sprawę jak najszybciej postawić na ostrzu noża. Albo rozstajecie się bez zbędnych ceregieli, albo ratujecie ten związek. Zdradę niełatwo jest wybaczyć, a jeszcze trudniej zapomnieć, siedzi potem w psychice długo i wyłazi w najmniej odpowiednich momentach.
Ta.
Tylko jeszcze kwestia wybaczenia. Można próbować wszystko odkreślić i zostawić, ale tak jak pisze Jacenty -- takie brudy prędzej czy później i tak wychodzą na światło dzienne.
Może to była tylko przygoda?
Mysle, ze jedyna szansa na pozbycie się twoich demonów i ratowanie związku jest szczera rozmowa.
Zyczę duzo siły, nie każdy umie wybaczyć.
Kurde, jakaś bomba ****ła czy jak? Jeszcze nikt się nie oburzył, że autor wątku szpiegował swoją żonę. ;)

bufallo, wystarczająco dużo wiesz, żeby stwierdzić, że coś tam było. Co konkretnie, no tego nie wiadomo, ale czy zdrada polega li tylko na wpuszczeniu innego penisa? Twoja sytuacja jest o tyle nieciekawa, że zostają Ci dwa skrajne wyjścia. Albo siedzieć cicho i spróbować zapomnieć, albo pójść na całość i "wygarnąć" żonie wszystko. Nie widzę żadnego rozwiązania "po środku". Ja bym to rozegrał następująco. Na spokojnie porozmawiałbym z nią, zaczynając prosto z mostu. Mniej więcej tak, w tonie raczej załamanym, nie nerwowym:
Cytat:
Dlaczego mi to zrobiłaś? Wiem, co się stało we Francji. I przyciskałbym ją tak długo aż pęknie. Oczywiście, to jest ryzykowne, bo może ona wcale z nikim nie spała. W każdym razie, jak żona będzie zaprzeczać, pytać się Ciebie, o co Ci chodzi, nie przyznawaj się do szpiegowania. Zapewniaj tylko, że wszystko wiesz, a teraz ona Cię rani jeszcze bardziej, bo okłamuje Cię w żywe oczy. Mimochodem zdradź się, że wiesz, iż to był Francuz, wypowiedz jego imię. Żona powinna w końcu pęknąć.

A jak nie, to zakomunikuj, że dajesz jej czas, żeby dojrzała do tego, żeby być z Tobą szczera. Jak będzie gotowa, wróćcie do tej rozmowy.

Pod żadnym pozorem nie przyznawaj się do szpiegowania, bo wszystko obróci się przeciwko Tobie. Żona Ci nie odpuści; będzie wyciskać z Ciebie, co takiego przeczytałeś w jej e-mailach. Jak w końcu upewni się, że niewiele tam było, to wykręci się elegancko sianem, obrazi się i będzie po ptakach.

Wiem, że takie postępowanie jest ryzykowne. Macie rodzinę, poważny staż małżeński na karku, nie jesteście nastolatkami i tu nic nie jest takie proste. Zachowując się w ten sposób możesz równie dobrze nieźle nabruździć w Waszym małżeństwie. Ale jak rzekłem, nie widzę tu złotego środka. Jeśli chcesz to wyjaśnić, to zostaje chyba tylko zaryzykować i pójść na całość.
E-romantic , ma rację . Za żadne skarby nawet pod wielką presją nie możesz przyznać się , do szpiegowania . Kobiety potrafią momentalnie obrócić sytuację i wymusić na swoim partnerze poczucie winy . Co prowadzi do gnębienia siebie samego . Bardzo ciężko nam jest przed tym się obronić .

Mnie zastanawia jedna rzecz , czy ten jej przyjaciel (kochanek) . Nie jest pewnym wytworem imaginacji . Może faktycznie spotkała się z nim w barze na riwierze . Może przegadała z nim całą noc , poczuła , że świetnie im się rozmawia , że pod pewnym stopniem pasują do siebie . Resztę zrobiła za nią fantazja , orientalny jak dla polski kochanek , być może przystojny i przede wszystkim francuz . Zaczęli ze sobą korespondować , ot tak , aby wspominać wspaniałe rozmowy , patrzenie sobie w oczy i tą chemię która być może w jakimś stopniu zaiskrzyła . Właśnie takie wrażenia , potrafią wywrzeć na kobiecie ogromne emocje , oczywiście też potrafią prowadzić do poczucia winy (w tym wypadku łzy). I takim o to cudem , Twoja kobieta założyła hasło "francuskikochanek" bo podpowiedziała jej to wyobraźnia , być może i ukryte pragnienia .

Co do kwestii rozpadu waszego związku . To cholernie ciężki problem , rodzina , małżeństwo to do czegoś zobowiązuje .
Cytat:

Resztę zrobiła za nią fantazja , orientalny jak dla polski kochanek , być może przystojny i przede wszystkim francuz .
Francuz orientalny ? :)

Co do tematu - uważam, że intuicja nie myli Autora i te dowody, raczej poszlaki, zmiany w zachowaniu żony to potwierdzają. Ludzie będący w długich związkach wyczuwają zdradę, zwłaszcza jeśli są dobrymi obserwatorami.
Podobnie jak poprzednicy radziłabym sprawę postawić jasno. Zabawa w jakieś domysły, gry i podchody może nieźle zrujnować psychikę.
[quote=sister_lu;319592]Francuz orientalny ? :)

Jasne , że tak .!
Francuski kochanek dla polskiej kobiety , jest orientalnym elementem .
W kontekście odmienny , niespotykanym , rzadkim etc.
Cytat:
(...)
Zyczę duzo siły, nie każdy umie wybaczyć.
tak, to prawda.
moim zdaniem (i z mojego doświadczenia to wynika), najwięcej zależy od jej postawy. czy będzie szczerze żałować tej przygody czy też złapała "bakcyla romansów".
powinna jasno określić, czy seks z Tobą ją satysfakcjonuje w 100%, czy też dopiero z innym poczuła co to "prawdziwy seks"...
Cytat:
Kurde, jakaś bomba ****ła czy jak? Jeszcze nikt się nie oburzył, że autor wątku szpiegował swoją żonę... Oburzenie byłoby na miejscu, gdyby szpiegowanie było wynikiem chorej, bezpodstawnej zazdrości i wyimaginowanej sytuacji. Tu raczej mamy do czynienia z ewidentnymi objawami i zachowaniem sugerującym, że żona ma nieczyste sumienie. W tym wypadku jest to obrona swoich wartości, uzasadnione sprawdzanie lojalności i wierności partnerki, które zostało podważone jej własnym zachowaniem.
Oczywiście wszystkie wnioski oparte są na założeniu, że opis sytuacji jest wiarygodny. Nie znamy przecież sprawy od drugiej strony.
dokładnie.
to, że wyrosły rogi, to nie powód by dawać im rosnąć do medalowych rozmiarów...
Cytat:
Francuski kochanek dla polskiej kobiety , jest orientalnym elementem .
W kontekście odmienny , niespotykanym , rzadkim etc.
BT uczy i bawi. ;)
http://pl.wiktionary.org/wiki/orient
http://pl.wikipedia.org/wiki/Typ_orientalny
http://www.slownik-online.pl/kopalin...720079FEF3.php
Cytat:
Mnie zastanawia jedna rzecz , czy ten jej przyjaciel (kochanek) . Nie jest pewnym wytworem imaginacji . Czułe słówka w korespondencji służbowej to nie imaginacja.
Cytat:
Oburzenie byłoby na miejscu, gdyby szpiegowanie było wynikiem chorej, bezpodstawnej zazdrości i wyimaginowanej sytuacji Oj mi tłumaczyć nie musisz. To była ironia skierowana do tych, co to tak uparcie twierdzą, że tajemnica korespondencji to święta świętość w każdej sytuacji. Koniec OT. Jak by kto chciał podjąć ten temat, to zapraszam tutaj.
Cytat:
...To była ironia skierowana do tych, co to tak uparcie twierdzą, że tajemnica korespondencji to święta świętość w każdej sytuacji... Kolejny dowód na to, że prawda nie zawsze uszczęśliwia, a raczej częściej jest przyczyną zgryzot. Gdyby nie ta ciekawość, to żyłby sobie człowiek, szczęśliwy i zadowolony, że w końcu żona po tylu latach nabrała ochoty na coś więcej niż klasycznie raz w miesiącu...
Jacenty, ale nie powiesz, że chciałbyś żyć jak struś, z głową w piachu ?
Cytat:
Kolejny dowód na to, że prawda nie zawsze uszczęśliwia, a raczej częściej jest przyczyną zgryzot. Gdyby nie ta ciekawość, to żyłby sobie człowiek, szczęśliwy i zadowolony, że w końcu żona po tylu latach nabrała ochoty na coś więcej niż klasycznie raz w miesiącu... Autor i bez szpiegowania wykminił, że coś nie gra.
DZIĘKI WSZYSTKIM ZA DOBRE SŁOWA !

Nie jestem typem "szpiega" i nigdy bym nie przeglądał cudzej korespondencji gdyby nie zmusiły mnie do tego okoliczności tj. diametralnie inne zachowanie mojej żony.
Nie żałuję tego co zrobiłem i nie jest też pocieszeniem że lepiej byłoby nie zaglądać tam (jak ktoś zauważył). Wiem, że coś tu nie gra i wcale nie jest mi z tym łatwo, bo to trochę tak, jakby ktoś strzelił ci w plecy.

Mam trudną sytuację, ponieważ nie mam zaufania do najbliższej osoby, są dzieci ... i właśnie to dla nich muszę zachować silną psychikę, aby to właśnie one nie ucierpiały. Dlatego zachowuję się tak jak wcześniej, jakbym niczego się nie domyślał i podejrzewał.

Argument rozmowy "z elementem szoku i zaskoczenia" może być jak broń obusieczna, łatwo może się nie powieść i sytuacja z obecnej, stanie się zupełnie nie do zniesienia.... stracą na tym dzieciaki, a tego niechciałbym.

Może dobrym rozwiązaniem będzie dalsza obserwacja sytuacji ?

pozdrawiam
Bardzo trudna sytuacja, współczuję. Moim zdaniem, gdyby nawet nie doszło do seksu między żoną a owym kochankiem, zdrada miała miejsce, była tym gorsza, że nie trwała jednej nocy, ale także później.
Podobnie jak poprzednicy widzę tylko dwa rozwiązania: przemilczenie lub konfrontację, osobiście przychylałabym się do tego drugiego. Problem w tym, że wydaje mi się, że żona być może "złapała bakcyla" na romanse i dlatego utrzymywała kontakt, broni swojej prywatności. Oczywiście nie jestem w jej skórze, a wszystko można wyjaśnić tylko przez rozmowę, inaczej wątpliwości będą Cię zżerały od środka. Właśnie przez te wątpliwości moim zdaniem odpada dalsza obserwacja.
A, jeżeli matka nadal będzie nerwowa, ojciec również, to dzieci to wyczują i jest możliwość ich cierpienia. Lepiej oczyścić atmosferę i wyjaśnić wszystko, podczas gdy dzieci będą wysłane np. na weekend do dziadków.
Trzymam kciuki!
Cytat:
Może dobrym rozwiązaniem będzie dalsza obserwacja sytuacji ? A są jakieś nadzieje na to, że cokolwiek da się jeszcze zaobserwować? Żona przecież już w ogóle laptopa do domu nie przynosi. Nie spotyka się z nim, bo do Francji przecież nie pojedzie... Obserwacja jej zachowania może doprowadzić tylko do paranoi, bo przestaniesz po pewnym czasie nie będziesz wiedział, czy to PSM, czy efekt rozmowy z "francuskim kochankiem"... Więc, masz jeszcze co obserwować? Jeśli tak, to faktycznie, tak będzie lepiej.

Znasz jakieś koleżanki / kolegów z jej pracy? Czy wpadasz po nią do pracy, a może wpadasz nawet w trakcie pracy? Jeśli jest to możliwe, pod jakimś pretekstem odwiedź ją w pracy. Zaobserwuj, jak ona się zachowuje w otoczeniu koleżanek i kolegów z pracy, jak z kolei jej otoczenie zareaguje na Ciebie (oni wiedzą, co Twoja Żona wyprawiała we Francji)... A nuż zauważysz coś ciekawego.

A co z Tym Francuzem? Masz jakieś jego namiary? Czy on jest na jakichś portalach społecznościowych? Znasz na pewno jego e-mail. Wstukaj go w Google - od tego zwykle się zaczyna. Zrób "biały wywiad", może jakieś fotki znajdziesz, wpisy, komentarze itp.
Dla mnie przypuszczenie, ze Francuz jest byc moze wytworem fantazji, i nic tam nie było jest naiwne.

Koronnym argumentem dla mnie jest fakt, ze nauczyła się orgazmów w wielu sytuacjach, w których wczesniej jej sie nie udawało. Tego mógł ja nauczyc tylko seks z innym facetem, i kropka.

Nie musisz się więc przyznawać, ze szperałes tu i tam, bo to powinno wystarczyć, jest to dla mnie bardzo czytelne.
Cytat:
...argumentem dla mnie jest fakt, ze nauczyła się orgazmów w wielu sytuacjach, w których wczesniej jej sie nie udawało. Tego mógł ja nauczyc tylko seks z innym facetem, i kropka. Obawiam się, że trafiłaś w sedno. Tylko kobieta zrozumie kobietę. Nie mam co prawda na to niezbitych dowodów, ale czuję że tak jest:|

Cytat:
A co z Tym Francuzem? Masz jakieś jego namiary? Czy on jest na jakichś portalach społecznościowych? Znasz na pewno jego e-mail. Wstukaj go w Google - od tego zwykle się zaczyna. Zrób "biały wywiad", może jakieś fotki znajdziesz, wpisy, komentarze itp. Niestety, nie wiele informacji udało mi się zdobyć na jego temat.
Nie jest typem człowieka sieci/bloggera. Widziałem zdjęcia z tego wyjazdu, które pokazywała mi żona, być może gdzieś w grupie ludzi tam jest...

Cytat:
powinna jasno określić, czy seks z Tobą ją satysfakcjonuje w 100%, czy też dopiero z innym poczuła co to "prawdziwy seks"... Seks ze mną Ją satysfakcjonuje, po tamtym wyjeżdźie nie ma problemów z orgazmem. Nie muszę na niego tak długo pracować jak kiedyś...

Cytat:
Znasz jakieś koleżanki / kolegów z jej pracy? Czy wpadasz po nią do pracy, a może wpadasz nawet w trakcie pracy? Jeśli jest to możliwe, pod jakimś pretekstem odwiedź ją w pracy. Zaobserwuj, jak ona się zachowuje w otoczeniu koleżanek i kolegów z pracy, jak z kolei jej otoczenie zareaguje na Ciebie (oni wiedzą, co Twoja Żona wyprawiała we Francji)... A nuż zauważysz coś ciekawego... Nie pracuje już w tej firmie, jest na moim utrzymaniu.
W momencie, gdy pracowała (w drugim końcu miasta), zdarzało mi się odbierać z pracy. Nie robiłem niespodziewanych wizyt (może to był błąd..), ale skąd mogłem przypuszczać.
Notebooka służbowego już nie ma, ale koresponduje z tym mężczyzną nadal, nie tak często jak kiedyś. Maile mają raczej charakter kurtuazyjny...
być może niektóre z nich wykasowuje ... nie wiem.
Jest natomiast telefon, którego pilnuje jak oka w głowie, gdziekolwiek się rusza, nigdy nie zapomina zabrać go ze sobą....

////
sorry za ciągłą edycję posta, ale staram się dla porządku wszystko zebrać w jednym miejscu, dla porządku...

Cytat:
Seks ze mną Ją satysfakcjonuje, po tamtym wyjeżdźie nie ma problemów z orgazmem. Nie muszę na niego tak długo pracować jak kiedyś... A może wyobraża sobie, że kocha się z nim w tym czasie ?
Cytat:
A może wyobraża sobie, że kocha się z nim w tym czasie ? Ktoś kiedyś mądrze napisał na tym forum, że "fantazje" są rzeczą świętą...

Możliwe, że tak jest, ale skoro ma to pomóc jej w spełnieniu - niech tak będzie...

Zapewniam Cię, że gdyby to było możliwe - podpiąłbym Ją do komputera i przeładował jej firmware:lol:
bufallo, zainstaluj jej Keyloggera i będziesz wiedział wszystko. Będziesz dostawał na e-maila screeny z jej kompa oraz wszystko to, co ona pisze. Minus rozwiązania jest taki, że trzeba to zrobić profesjonalnie, bo inaczej bardzo łatwo o wtopę. Jeśli potrzebujesz porad technicznych, wal na PM.
no cóż, jest szansa, że ta "przygoda" coś w niej odblokowała i (pomijając ból po zdradzie) będzie Wam tylko lepiej w łóżku. a kontakty z "Francuzem" z czasem umrą śmiercią naturalną, z braku spotkań w realu.
Cytat:
bufallo, zainstaluj jej Keyloggera i będziesz wiedział wszystko. Będziesz dostawał na e-maila screeny z jej kompa oraz wszystko to, co ona pisze. Minus rozwiązania jest taki, że trzeba to zrobić profesjonalnie, bo inaczej bardzo łatwo o wtopę. Jeśli potrzebujesz porad technicznych, wal na PM. Zapewniam Cię, że znam lepsze sposoby :) Wejście na ich firmowego Exchange z zewnątrz było dla mnie jak pryszcz :cool:

Ale nie o to już tu chodzi ...

Cytat:
no cóż, jest szansa, że ta "przygoda" coś w niej odblokowała i (pomijając ból po zdradzie) będzie Wam tylko lepiej w łóżku. a kontakty z "Francuzem" z czasem umrą śmiercią naturalną, z braku spotkań w realu.. Wątpliwe to pocieszenie, ale prawdziwe;/
... przynajmniej Jej i mi jest dobrze ... ale dla mnie jest to przyjemność "wypaczona".
Myślę, że pociągnę to jeszcze jakiś czas ... kto wie może kiedyś znajdę bratnią duszę...
Życie jest zawiłe;/
[quote=bufallo;319666]Zapewniam Cię, że znam lepsze sposoby :) Wejście na ich firmowego Exchange z zewnątrz było dla mnie jak pryszcz :cool:

Widzę, że z Ciebie niezły haker, ja tez przeżyłem podobną sytuacje też z Francuzem tyle, że z Polski, pracownik konsulatu francuskiego ,
intuicja mnie nie zawodzi, ale dla pewności postawiłem keyloggera i wyszło szydło z worka, od razu z nią rozmawiałem, początkowo zaprzeczała, kłamała w żywe oczy, kiedy przedstawiłem dowody, przyznała się, zotawiłem ją, szybko wziąłem rozwód. A ona początkowo była kochanką Francuza, wynajął jej mieszkanie, utrzymywał,sielanka trwała może rok, a teraz cóż prostytuuje się na odlotach. Tak to sie kończą romanse z "Francuzami".
Cytat:
Zapewniam Cię, że znam lepsze sposoby :) Wejście na ich firmowego Exchange z zewnątrz było dla mnie jak pryszcz Nie no, luz. Ale sam piszesz przecież, że e-maile mogła kasować. Ciągły nasłuch trafiku też uciążliwy na dłuższą metę. Ale skoro znasz się na rzeczy, to siem nie wtroncam. ;)
Tak czy siak, ulżyło mi jak pogadałem sobie z Wami, fajni z Was ludzie i jeszcze raz dzięki za dobre słowa !
W ogóle super forum i na dobrym poziomie.
Dzięki.

Poprzyglądam się jeszcze czas jakiś rozwojowi sytuacji, zobaczymy co dalej przyniesie życie.
Tak myślę sobie, że jak Ona jest pewna, że nic się nie domyślam (bo jak pracoholik, który czasem zasypia na klawiaturze może myśleć o innych sprawach...:cool:) - może dalej kontynuować "kolekcjonowanie mocnych wrażeń..."
Myślę, że może mieć ku temu okazje tym bardziej, że nie rozliczam jej z czasu, ma także swoje auto do dyspozycji.
ja bym powiedziala ze wiem(podejrzewam)i czekala na odpowiedz.niemoglabym zyc ot tak sobie ..szlag by mnie trafil nie wiedzac co jest prawda a co nie.
waliłabym prosto z mostu.
'zdradzasz/zdradziłaś mnie?'
Cytat:
waliłabym prosto z mostu.
'zdradzasz/zdradziłaś mnie?'
i tak mi nie odpowie:)

Jest za mądra i zbyt przebiegła... muszę obrać inną taktykę, aby przy ewentualnej konfrontacji nie było niedomówień...
Buffalo. Myślę, że dobrą linię obrałeś. Warto poobserwować, przemyslec sobie wszystko wielokrotnie. Nic pochopnie, wszystko z rozwagą.
e-rotmantic, siedzę i tak się zastanawiam nad tym, co napisałeś.

W dużym skrócie - sugerujesz grę va banque ("kochanie, wiem co zrobiłaś ostatniego lata") a przy okazji - broń B. żeby się nie przyznawał, skąd to wie.

Facet ma wymyślić jakąś wymówkę? Że ich razem jakiś jego znajomy widział na tym wyjeździe, czy jak? W radiu obejrzał, w telegazecie przeczytał?

Tym bardziej że laska jest przecież bystra. To po prostu nie przejdzie.

Można postawić sprawę na ostrzu noża, ale to klasyczny miecz obosieczny. Spali wszystkie mosty.

Ze swojej strony mogę pochwalić Kolegę buffalo za zimną krew. Warto iść zgodnie z maksymą "know your enemy".
Czy w sferze pozaseksualnej również Wam się układa? Czy poza kwestią domniemanej zdrady i związanymi z nią wątpliwościami, czujesz się dobrze w Waszym związku, uznajesz Wasze małżeństwo za udane? Jeżeli tak, to faktycznie warto obserwować sytuację, ale bardziej na zasadzie dowiedzenia się jaki rodzaj znajomości utrzymuje Twoja żona z tym człowiekiem, czy ewentualne zdarzenia na wyjeździe służbowym nie zapoczątkowały "lawiny zdrad". Ale tylko dla siebie, do swojej wiadomości, nie w celu zbierania argumentów w przyszłej rozmowie z żoną (bo takie podejście jest niszczące dla obu stron).

To co wiesz teraz może budzić jak najbardziej wątpliwości, jednak to za mało, by móc kogoś za coś oskarżać, nie jest to też mocnym argumentem.
Możesz również porozmawiać z żoną tak ogólnie, powiedzieć o swoich wątpliwościach (bez podawania szczegółów o szpiegowaniu) - dotyczących nagłej zmiany jej zachowania. Być może skoro nie mówi Ci o niczym to może nie zaszło nic, co uznałaby za złe, mające wpływ na Wasz związek. Ty znasz swoją żonę najlepiej, powinieneś wiedzieć, czy jej ufasz i jak bardzo, jak z nią rozmawiać. Również najlepiej znasz siebie, swój stosunek do zdrady i przede wszystkim czy faktycznie chcesz znać prawdę - prawda czasem boli, dlatego jedni chcą ją poznać, inni wolą być jej nieświadomi.
Na tym etapie możesz jeszcze przejść do porządku rzeczy, uznać, że obojętnie co się stało, jedynie Wam pomogło, a utrzymywany kontakt żony z Francuzem jest obecnie czysto koleżeński, bądź kurtuazyjny i nie ma szans na powtórkę albo iść dalej w poszukiwaniach.
Z mojego punktu widzenia, zdradzila Cie.

I generalnie wszyscy maja racje. Zgadzam sie z Raine, ze gra va banque zaproponowana przez e-rotmanica moze nie wyjsc, skoro dziewczyna jest bystra.

Cytat:
no cóż, jest szansa, że ta "przygoda" coś w niej odblokowała i (pomijając ból po zdradzie) będzie Wam tylko lepiej w łóżku. a kontakty z "Francuzem" z czasem umrą śmiercią naturalną, z braku spotkań w realu. Ta mysl jest naprawde warta zapamietania.
Cytat:
i tak mi nie odpowie:)

Jest za mądra i zbyt przebiegła... muszę obrać inną taktykę, aby przy ewentualnej konfrontacji nie było niedomówień...

jak dla mnie w związku nie ma miejsca na wszelakie intrygi i przebiegłości, sprawy są proste

ale dobrze, że nie jesteś mną, rób jak uważasz ;)
Cytat:
jak dla mnie w związku nie ma miejsca na wszelakie intrygi i przebiegłości, ...
Prawda jak najbardziej, tyle że w tym wypadku nie ma żadnej intrygi. Intryga ma na celu zdyskredytowanie lub oczernienie osoby, przeciwko której intrygę się knuje. Tu jest tylko próba dotarcia do prawdy. Gdyby bufallo posiadał twarde dowody, sprawa byłaby prosta. Nie mając jednak twardych, legalnych dowodów, które mógłby postawić przed żoną i odeprzeć ewentualne ataki z jej strony, musi uciec się do takich nieczystych sposobów. Nie powie przecież wprost, że czytał jej miłosne listy czy zapis rozmów na komunikatorze, w ten sposób dałby żonie oręż przeciwko sobie. Tu potrzebne jest subtelne działanie w białych rękawiczkach, inaczej zamiast wyjaśnienia sprawy można spodziewać się oskarżeń ze strony żony o szpiegowanie czy nękanie.
Życie to nie komedia romantyczna, prędzej przypomina thriller.
Cytat:
e-rotmantic, siedzę i tak się zastanawiam nad tym, co napisałeś.
W dużym skrócie - sugerujesz grę va banque ("kochanie, wiem co zrobiłaś ostatniego lata") a przy okazji - broń B. żeby się nie przyznawał, skąd to wie.
Facet ma wymyślić jakąś wymówkę? Że ich razem jakiś jego znajomy widział na tym wyjeździe, czy jak? W radiu obejrzał, w telegazecie przeczytał?
Tym bardziej że laska jest przecież bystra. To po prostu nie przejdzie.
Chodziło mi o to, żeby się w ogóle nie tłumaczył, skąd wie. buffalo nie zna wszystkich okoliczności, które mogły potencjalnie "wsypać" jego żonę, a ona owszem, zna je, i pomimo bystrości, będzie mogła jedynie szacować, dlaczego wpadła.
Cytat:
Można postawić sprawę na ostrzu noża, ale to klasyczny miecz obosieczny. Spali wszystkie mosty. I zgadzam się z tym, ale też napisałem o tym.
Nie mniej, po przeczytaniu rad innych, dochodzę do wniosku, że rzeczywiście lepiej zachować zimną krew. Ech, życie...
Żeby tak zrobić, musiałby grać. A grając zawsze musisz się liczyć z tym, że za aktorstwo nie dadzą Ci Oskara - to taki swoisty upiór, który od zawsze towarzyszy na przykład Mroczkom ^^

Ta opisana przez Ciebie taktyka nie jest zła. Ale tylko w sytuacji, kiedy i tak jesteś już zdecydowany żeby tę drugą osobę kopnąć w dupę, pogonić - a przy okazji zmusić do zrobienia rachunku sumienia i skłonić do gorzkich refleksji. Ot, zwyczajowa ludzka mściwość.
Cytat:
Ta opisana przez Ciebie taktyka nie jest zła. Ale tylko w sytuacji, kiedy i tak jesteś już zdecydowany żeby tę drugą osobę kopnąć w dupę, pogonić - a przy okazji zmusić do zrobienia rachunku sumienia i skłonić do gorzkich refleksji. Ot, zwyczajowa ludzka mściwość. Prawda, bo i ja sam jestem mściwy. ;) Podkreśliłem z resztą, jak ja bym zrobił na jego miejscu.
Dzięki ponownie za pomocne rady.
To prawda, pilnuje się co nie miara... jest inteligentna i bystra.
Skoro ona jest aktorką już jakiś czas, ja także mogę zadebiutować na scenie tego dramatu...
Ano zobaczymy jak akcja się rozwinie.
Bedziemy czekać z niecierpliwością
Witam Was ponownie.

W moim temacie w zasadzie bez zmian. Przyglądam się wszystkiemu i bacznie obserwuję moją jedyną. Pilnuje się niesamowicie i próby rozmowy na tematy swojej kariery zawodowej (w tym tego nieszczęsnego wyjazdu do Francji), dusi niemal w zarodku.
Jak napisałem wyżej - nie czytam korespondencji, gdy nie mam ku temu powodu, ale naprawdę - inaczej nic nie wskóram w kierunku ustalenia czegokolwiek. Ci co znają mój opisany problem przyznają mi rację.

Odtatnio przeglądając komputer natknąłem się na taką wymianę maili (sorry za cytowanie, ale o ważną rzecz tu chodzi):

Francuz
HI,
Always a lot of project, I have a new perimeter, I am boss for pre-sales,inaddition to my activities :)
Our project in Poland progressing well, Opening in September
I do not forget, you have a small place in my heart :)
I think of the night in St tropez with you ...
If I go to Poland you will see me ?
Kisse my lovely and sweet Polish

Ona
Congratulations! I is good for u and your career, I suppose :)
If u come, I will se u :)
When it is going to be? in September?
Kiss.

Francuz
Hi,
Klaudia, I hope you are well :)
I do not know when I come , but I warn you
I know you have my phone, thank you for your sms, I was afraid to answer, because of your husband, I do not want you problems.
I forget your face, give me a photo please ( 2 years already)
Kisse
ps: you work now ?

Ona
Hi hi
I am quite ok :)
WOW!! 2 years!! ? Hahaha....anniversary soon ;-D
If u forgot....now imagine ;-)
I have your photos in France book and there is also one mine, at the end, in the part of winning teams (mine team won one of the prize:)
PS
I do not work :) Is that bad? :)

...i niech ktoś mi powie, że Francuzi angielskiego nie znają :cool:

Nie wiem czy wysłała mu tą fotkę i sms-a, ponieważ jej drugi telefon (ma dwa) jest bardzo skrzętnie kamuflowany. Nawet gdy ładuje baterię w nocy to go wyłącza. Jak ma włączony trzyma go zawsze przy sobie. Drugi ogólny, zawsze leży w miejscu ogólnie dostępnym...
Ciężko jest nie myśleć o tym co wyżej, ale chyba nadal pozostaje mi obserwacja i analiza. Gdybym jej nie kochał - rzuciłbym to wszystko, ale to jest 12 lat. Nadal zależy mi na niej, jest matką moich dzieci i tym bardziej muszę to wyjaśnić.
Ciężko mi jest, ale podświadomość mi podpowiada, że to się wcześniej czy później wyjaśni.

Dzięki za Waszą cierpliwość i zrozumienie. Proszę - wybaczcie powyższe cytaty, ale może Wy (zwłaszcza Panie) - wyczytają coś więcej między wierszami...
Kto wie, może Wasza analiza nieco skróci lub złagodzi moją udrękę...

Bufallo

Staram się zrozumieć rzecz także z drugiej strony.
Może to to problem leży po mojej stronie, może jej czegoś nie daję... (?)
Moja żona jest bardzo atrakcyjną kobietą, uwielbia gdy inni zwracają na nią uwagę, lubi się pokazać, bardzo dba o swój wygląd. Mimo, że urodziła dwójkę dzieci - jest piękna. Ma super ciało, wdzięk... urok osobisty.
Ja nie jestem typem komplemenciarza, a raczej facetem "oszczędnym w słowach", ale wcale nie oznacza to, że nie umiem jej okazać jak się cieszę z tego, że jesteśmy razem, że ją kocham i zależy mi na niej... nie mówię tego codziennie, czy też po wspólnym przeżytym orgaźmie.
Są chwile, kiedy jej to mówię, podkreślam czynami - nie wachluję słowem "kocham" bez powodu - bo traci ono swoją moc i wartość ... staje się wyświechtanym i nic nie znaczącym wyrażeniem...
Nie jestem typem zazdrośnika w typowym słowa tego znaczeniu. Jestem zazdrosny lecz tego nie okazuję na zewnątrz, nie okazuję jej... (otworzyłem się jedynie tu na forum), gdzie dzielę się swoimi obawami.
Obawiam się także, że mogę ją skrzywdzić przypisując jej coś czego tak naprawdę nie zrobiła ...nie mam dowodów poza swoimi obserwacjami... może to jej uwodzicielski sposób bycia nakręca facetów do pisania takich treści jak wyżej ? TYlko, dlaczego ona im odpowiada na takie gesty, słowa... (?)
Może należy przyjąć, że każda kobieta ma swoje tajemnice, przez co staje się jeszcze bardziej atrakcyjna..... (?)
To ostatnie - jakoś mnie nie przekonuje .... jasność w kwestii zaufania w związku - to jak fundament domu, jeśli jest źle wykonany, nawet najładniejszy dom po prostu zapadnie się w nicość i ruinę.

... takie myśli mnie dręczą, zastanawiam się i analizuję sytuację.

Bufallo
Do autora tematu, żona się puściła, Ty nie masz jaj by coś z tym zrobić

Cytat:
Kolejny dowód na to, że prawda nie zawsze uszczęśliwia, a raczej częściej jest przyczyną zgryzot. Gdyby nie ta ciekawość, to żyłby sobie człowiek, szczęśliwy i zadowolony, że w końcu żona po tylu latach nabrała ochoty na coś więcej niż klasycznie raz w miesiącu... A rok później mogłaby mieć już paru takich kochanków...
Cytat:
A rok później mogłaby mieć już paru takich kochanków... może tak być
tym bardziej że ewidentnie po tym mailu widać że ona chce się ponownie spotkać i prawdopodobnie ponownie może z tym francuzem coś odwalić
na miejscu Autora tematu to bym nie czekał tylko zebrał wszystkie dowody jakie mam i bym zapytał wprost co zaszło wtedy pomiędzy nią a tym francuzem, jeśli by zaprzeczyła pokazałbym to co znalazłem jako dowody...

znam pewna sytuację:
może nie wzorowe małżeństwo ale wiem że miłość ich nadal trzyma przy sobie
ona pracuje w dużej firmie on jest policjantem, maja juz dorosłego syna...
nie wiem jak to było dokładnie ale ona dostawała prezenty z Francji, drogie perfumy i coś tam jeszcze, jako że on mógł sobie na to pozwolić śledził ją samochodami swoich kolegów aby nie wiedziała o niczym, co się okazało ona często z kimś gdzieś jeździła, nawet do hotelu/motelu zawitali w ciągu dnia (ciekawe po co) podobno nic nie zaszło ale nie chce mi się w to do końca wierzyć, nadal są razem znaczy główni bohaterowie danej sytuacji i nie wiem teraz jak jest między nimi , nie mam z nimi żadnego kontaktu...

tak więc (do autora tematu) nie czekaj bo Ci jeszcze zwieje z tym francuzem i wtedy będziesz miał zonka bo wiedziałeś o zdradzie nic nie zrobiłeś z tym i uciekła...
ale to Twoja decyzja, zrobisz jak będziesz uważać.
Cytat:
tak więc (do autora tematu) nie czekaj bo Ci jeszcze zwieje z tym francuzem i wtedy będziesz miał zonka bo wiedziałeś o zdradzie nic nie zrobiłeś z tym i uciekła...
ale to Twoja decyzja, zrobisz jak będziesz uważać.
... tylko co to zmienia, że będę wcześniej wiedział ?
Z całą pewnością wolałbym mieć takiego "zonka" niż obecnego pata.
Jak zamierza odejść i tak odejdzie ... z całą pewnością nie kiwnąłbym palcem, aby ją zatrzymać ... o nie i wcale to nie jest "męska duma" lecz szacunek dla samego siebie.
Francuz, jak się dowiedziałem (z maili) również ma żonę, z którą nie układa mu się najlepiej....

Cytat:
Do autora tematu, żona się puściła, Ty nie masz jaj by coś z tym zrobić Tu wcale nie chodzi o jaja. Nie jest sztuką rozwalić coś co się tak długo budowało mając jedynie podejrzenia. Nawet ten mail, który wydaje się jednoznaczny, wcale nie jest żadnym dowodem. Muszę mieć "konkret" - gdy go zdobędę - mogę cię zapewnić, że nie zawahałbym się ani sekundy.

Sorry, może Was te moje dywagacje nurzą... ale muszę to jakoś rozwiązać i to skrupulatnie.
Wiem, że "kręci ją", gdy faceci zwracają na nią uwagę, lubi prowokować. Ten typ już tak ma ... zna niestety swoją wartość.
Tu jest bardzo nikła granica pomiędzy uwodzeniem/flirtem a zdradą...

Bufallo
Moze sie nie znam, ale wydaje mi sie, ze tam sie chyba nic takiego nie wydarzylo.

Ona na niego leci, to fakt, a on jakos szczegolnego entuzjazmu nie wykazuje.

Ale, moze sie myle.
Cytat:
Moze sie nie znam, ale wydaje mi sie, ze tam sie chyba nic takiego nie wydarzylo.

Ona na niego leci, to fakt, a on jakos szczegolnego entuzjazmu nie wykazuje.

Ale, moze sie myle.
Chciałbym, aby to było prawdą ...;/
Hej Bufallo,

Właśnie wpadłem na pomysł jak możesz zagadać...
Nie wiem na ile Ż zna się na kompach, ale pomyślałem że możesz zainicjować sytuację w której 'zapomniałeś' hasła do czegoś na waszym kompie. Zaczniesz pseudo poszukiwania jakimś softem do wyszukiwania haseł. Zmontujesz sytuacje tak, że będziezs miał listę z hasłami a między nimi będzie "francuski kochanek". Podejdziesz do niej grając "uff, odzyskałem hasła,....prócz hasła mam jeszcze jakieś śmieci,...francuskikochanek czy coś takiego"
I jak ?
Dzięki za radę, ale to harda sztuka i ten numer nie przejdzie:cool:
Co więcej stracę pozycję, którą aktualnie zajmuję.
Jak ją znam, wątpię że pokaże po sobie zaskoczenie (nawet jak będzie zaskoczona).

Bufallo
Chilli, jeśli bufallo by w ten sposób postąpił to ona w obawie, że buffalo zacznie węszyć mogłaby się zrobić jeszcze ostrożniejsza, a z tego co wiem buffalo nie tego chce
Cytat:
Chilli, jeśli bufallo by w ten sposób postąpił to ona w obawie, że buffalo zacznie węszyć mogłaby się zrobić jeszcze ostrożniejsza, a z tego co wiem buffalo nie tego chce Q-rde - Gurgun - trafiłeś w sedno !

Pilnowanie tego telefonu - to chyba jej obsesja.
Jak idzie spać, trzyma go koło siebie
Jak się kąpie, ma go przy wannie
Idzie do sklepu, zabiera go ze sobą
Idzie do sąsiadki na ploty, także go nie zostawi...

Naprawdę staram się nie zwracać uwagi na swoje podejrzenia, kamufluję się nieźle, zachowuję normalnie i nici:cool:
Muszę czekać na jakąś okazję.
Może obawia się, że zadzwoni podczas jej nieobecności, lub przujdzie jakiś sms:rolleyes:

Bufallo
Bufalo moim zdaniem powinienes skupic sie na telefonie,mozesz jakos zdobyc pin do niego?powiedziałes ze jak w nocy go łąduje to telefon jest wylaczony...moze warto by sie tym zainteresowac,jak bedzie spac to masz duze szanse "przejrzec"zawartosc tego telefonu,tylko potrzebujesz 4 cyferek...tak w ogole to nie zazdroszcze Ci sytuacji bo niepewnosc jest najgorsza...
Zdobycie telefonu nie stanowi większego problemu. Wystarczy mieć odpowiednich znajomych, którzy znają ludzi z odpowiednimi umiejętnościami. I wcale nie mam na myśli uszkadzania celu. A może, skoro jesteś już tak blisko wystarczy dobry detektyw, który sam będzie się tak umiał zakręcić, by wyciągnąć odpowiednia informacje.

A w sumieto sobie niezły układ sobie wykombinowała. Mąż w Polsce, kochanek we Francji. Jeśli byłby to jednorazowy wyskok, o którym chciałaby zapomnieć, to by nie było tego wszystkiego. Wygląda na to, że Twoja żona świadomie kontynuuje podwójny związek i jest jej to na rękę. Tylko chłopie, żebyś sam się kiedyś nie obudził w pustym mieszkaniu. Jesteś w o tyle dobrej sytuacji, że wiesz o tym. Znam takich co za późno się obudzili. Powodzonka.
Bufallo, nie szpieguj, nie drąż tematu bo popadniesz w obsesję, jeśli już nie popadłeś. A nic mądrego nie wymyślisz. Spuść zasłonę i żyj normalnie. Rozmowa też nic nie da bo ona pójdzie w zaparte, a jeśli nie to może to byc przyczyną powstania takiej przepaści między wami, że już nie da się odbudować żadnej więzi. Czasem lepiej nie wiedzieć.
Znajdź gdzieś film "The Bridges of the Madison County" z Meryl Streep i Clintem Estwoodem. Polski tytuł - "Co się wydarzyło w Madison County". Tam jednorazowa przygoda u obojga na zawsze pozostawiła ciepłe, gorące wspomnienia ale życie potoczyło się dalej normalnym trybem bez wiekszej szkody dla rodziny.
Tym bardziej nie drąż tematu, że jak piszesz, po powrocie twoja pani chętniej i lepiej się kocha. A przecież kobiety tak mają, że gdy sercem są z kimś innym to i cipką też. Rzadko zdarza sie, by umialy czerpać radość z seksu z kimś, kto nie jest dla nich ważny. Do kogo nie żywią uczuć. Przecież chyba nie udaje orgazmów, a fantazjowanie o nim gdy kocha się z tobą (jak ktoś sugeruje) - na dłuższą metę jest chyba niemożliwe. Coś byś przeciez wyczuł.
Witajcie:)

A więc moja sprawa posunęła się nieco do przodu, aby nie powiedzieć, że się zupełnie wyjaśniła:clap:

Pogadaliśmy sobie wczoraj nieco dłużej na spokojnie, kochaliśmy się chyba trzy razy jak napaleni nastolatkowie kiedy mają wolną chatę (do młodszych userów: bez urazy):lol: Rzadko się zdarzało, aby uprawiać seks i rozmawiać o intymnych sprawach całą noc:cool: Była okazja, aby pogadać o tym co nas nakręca w alkowie a także o naszych fantazjach erotycznych.
Powiem szczerze - nawet nie nakierowywałem naszej rozmowy na tor, który prowadziłby do rozwiania moich wątpliwości, o których pisałem wyżej ... wyszło samo.
Znam oczywiście dobrze swoją żonę i wiem co ją kręci, ale wczoraj dowiedziałem się duuuuużo więcej. Ja także lubię często mieć różne perwersyjne fantazje, ale moje w porównaniu z jej - to naprawdę pikuś :lol: Gdyby w realu spotkać tą kobietę - mogłoby być ciężko :)
Sama mi powiedziała, że uwielbia nakręcać facetów, doprowadzać ich do stanu podniecenia przez taniec, sposób bycia, mówienia, ubiór. Uwielbia flirt. Jest niezłą laską (niewątpliwie zna swoją wartość i lubi gdy to inni a zwłaszcza płeć męska podkreślają), więc sam wiem jakbym się czuł, gdybym był po drugiej stronie - po prostu chciałbym ją mieć i jak najszybciej przelecieć :P
Byłem w lekkim szoku, gdy powiedziała mi, że koresponduje z "takim jednym", który "przyczepił się do niej" na firmowej imprezie (właśnie na Rivierze)8). Zapytałem dlaczego tak robi (?), mi się by nie chciało ... a ona na to, że właśnie takie pisanie maili i s-ów ją podnieca i kręci ........... 8)
Myślę, że nie dziwi Was dlaczego byłem w szoku. Widziałem niejedokrotnie ile uwagi przywiązuje do swojego codziennego wyglądu (zawsze makijaż, zadbane dłonie, włosy, zapach, fajne wdzianko ... itd..) Powiedziała mi, że bez względu na wszystkie jej "odchyły"- jest wyłącznie moja :clap:8)
Oczywiście jak sama poruszyła ten temat i tego faceta - zupełnie naturalnie zapytałem jak go poznała (?)
Było to na firmowej imprezie, tańce na plaży, fajna zabawa, miła rozmowa, kilka drinków ... i to wszystko:)
Dlaczego udaje się nam więcej orgazmów - to już sam wydedukowałem, gdy jej wysłuchałem - miała dość cieżki okres w swojej pracy, firma wysłała grupę pracowników na szkolenie we Francji, które pozoliło im wszystkim odreagować i odstresować się.
Cieszę się, że tak to wyszło i wierzę, że jest to szczere. Ona nie ma możliwości i wiedzy, aby wykryć, że ją inwigilowałem, moje zachowanie w ostatnim okresie było także bez zarzutu - byłem taki jak zawsze: wesoły, dowcipny, cieszący się życiem.
Jeśli chodzi o telefon: niewątpliwie są tam pikantne smsy ... ale skoro to jej hobby to niech sobie pisze:lol:
Byłem w szoku jak mi powiedziała de facto - to co już odkryłem, że Francuz być może przyjedzie do Polski i chciałaby się z nim (razem ze mną) spotkać8) Wiem, że ją to pozytywnie i perwersyjnie nakręca .... ale skoro to lubi chętnie to dla niej zrobię ;)

Dzięki Wam za to, że byliście ze mną, dzięki w szczególności Paniom - szczególne dla Chica, której intuicja nie zawiodła !

Bufallo
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © BWmedia